Lucas przyciągnął mnie wyjątkowo blisko.Wpatrywałam się uważnie w jego piwne oczy. Były jasne, pełne blasku, zauważalnego szczęścia.
Złożył delikatny pocałunek na moich ustach, wprawiając mnie w osłupienie. Dotykał wargami, całując głębiej i mocniej.
Zatapiałam się w jego ustach. W jego uścisku. W pełnym nonszalancji wzroku, którym obdarzył mnie po pocałunku.
Zakochałam się w tych błyszczących szczęściem,piwnych oczach.
Kilku głębokich,pełnych namiętności pocałunkach.
Wesołym usmiechu, którym codziennie mnie obdarzał.
Słowach, którymi dodawał mi siły, które sprawiały, że był dla mnie łodzią na środku samotnego oceanu.
Lecz na tym się skończyło. Podkochiwałam się w nim od wielu miesięcy, a on zawsze traktował mnie jak koleżankę.
Na tamtej imprezie go poniosło. Za dużo wypił. Następnego dnia nawet nie pamiętał, jak gorąco mnie całował, sprawiając, że obudziła się we mnie piękna nadzieja.
Udałam, że nic sie nie stało.
Lecz tak naprawdę, moje serce przypominało zimny wrak, pozostawiony samemu sobie.
~~~
Mógłbym całymi latami opowiadać o ludziach, którzy odeszli.
O wspomnieniach słodkich jak miód, roztapiający się w ustach.
O mroku samotności, gdy zostałem sam.
I pomyśleć, że kiedyś śmiałem nazywać tak wielu ludzi przyjaciółmi. Komiczne.
Krzyczała. Po jej policzkach spływały łzy, długie i zimne. Włosy miała rozrzucone na wszystkie strony i idealnie niepoukładane.
Zauważyłem na jej nadgarstkach świeże rany. Znowu się samookaleczała. Znowu myślała, że to coś da.
Ale to był koniec.
Z trudem chwyciłem jej nadgarstki i kazałem spojrzeć sobie w oczy. Widziałem w nich ból.
Nie. Tym razem nie dam się nabrać.
-To ja jestem tym zranionym, Alice.
Odrzuciłem ją.
Poczułem się zwycięzcą.
Po każdej zdradzie, płakała, robiła sobie krzywdę, a ja ślepo jej wybaczałem.
Nawet nie zauważyłem, jak bardzo mnie zniszczyła przez te długie miesiące.
Nawet nie zauważyłem, jakim zranionym idiotą się stałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz